Jak, gdzie, kiedy i za ile ładować elektryka

15 września 2023 | Materiał Partnera, Kiawiarnia

Przecież tego nie ma gdzie ładować” oraz „ładowanie jest droższe niż tankowanie” – to jedne z najczęstszych argumentów, jakie padają z ust przeciwników samochodów na prąd. I żaden z nich nie jest prawdziwy. Trzeba po prostu wiedzieć jak i gdzie się ładować.

Pod koniec lipca tego roku po polskich drogach jeździło już 42,3 tys. elektryków i 40,7 tys. hybryd plug-in. Dla porównania, pod koniec 2020 r. jednym i drugich było razem niespełna 18 tys. Te liczby najlepiej obrazują to, jak dynamicznie rozwija się u nas elektromobilność. Widać to również po stacjach ładowania. Dzisiaj na terenie całego kraju funkcjonuje już niemal 6 tys. ogólnodostępnych punktów ładowania. Oznacza to, że w ciągu dwóch lat ich liczba się podwoiła. Każdego dnia nad Wisłą otwiera się średnio 4-5 nowych punktów ładowania. A tempo ma być jeszcze większe.Według prognoz bazujących na wymaganiach Ustawy o Elektromobilności i regulacji unijnej AFIR w perspektywie dwóch lat liczba stacji wzrośnie ośmiokrotnie. Już teraz pierwsze ładowarki pojawiają się na parkingach popularnych dyskontów (zarówno niemieckich jak i tych z owadem w nazwie), a cały proces będzie tylko przyspieszał. W efekcie w 2025 roku łączna liczba publicznych punktów ładowania powinna osiągnąć poziom ok. 40 tysięcy. Ale…

W domu najlepiej, najtaniej i najbezpieczniej

Ja byłem i jestem zdania, że elektryk czy plug-in to najlepszy wybór dla tych, którzy mają dom, garaż lub miejsce parkingowe z dostępem do gniazdka. W przypadku  PHEV wystarczy zwykłe gniazdko 230V (np. Sportage PHEV naładuje się z takiego w 5,5 godziny), dla elektryków lepiej by było to gniazdo trójfazowe (tzw. siła, 400V 16/32A). Jeżeli mamy siłę to koniecznie powinniśmy zainwestować w jedno z dedykowanych urządzeń, które pozwoli nam  zyskać  od 70 do 90 km zasięgu na godzinę ładowania.

  1. Kia Charge Home, czyli ładowarkę ścienną (tzw. wallboxa) o maksymalnej mocy 11-22 kW. Montuje się ją na ścianie, musi to jednak zrobić elektryk z uprawnieniami. Plus jest taki, że urządzenie jest bardzo ładne, efektowne, może być wyposażone dodatkowo w licznik prądu, wyświetlacz czy czytnik kart RFID. Dodatkowo, można je zamontować również na zewnątrz (np. na podjeździe), na specjalnym słupku.
  1. Kia Charge Mobile, czyli szybką przenośną ładowarkę. Jest to rozwiązanie mniej estetyczne, ale równie skuteczne jeśli chodzi o szybkość ładowania. Jego zaletą jest to, że wpina się je po prostu w gniazdo siły i… to wszystko, już można ładować auto! Co więcej, taką ładowarkę możemy wszędzie zabrać ze sobą i ładować się w dowolnym miejscu z dostępem do siły.  

Takie ładowanie w domowych/garażowych warunkach jest zdecydowanie najbardziej efektywne. Z kilku powodów:

NAJWYGODNIEJSZE. Po prostu wracamy do domu, parkujemy, podłączamy auto i już. Nie musimy oczywiście robić tego za każdym razem, wszystko zależy od aktualnego stanu akumulatora i naszych potrzeb. Dodatkowo samochody elektryczne są wyposażone w funkcje podnoszące komfort ładowania, np. możliwość ustawienia dnia i godziny rozpoczęcia ładowania, tak aby ładować auto w czasie obowiązywania preferencyjnych stawek za prąd. Wreszcie, dzięki podłączonemu zasilaniu, możemy podgrzać lub schłodzić kabinę przed rozpoczęciem jazdy bez straty energii w akumulatorze.

NAJTAŃSZE. Kilowatogodziny w naszych domowych gniazdach to najtańszy prąd. Nawet zakładając, że macie taryfę G11, w której prąd przez całą dobę kosztuje tyle samo, to za 1 kWh zapłacicie około 70 groszy (zarówno z gniazdka 230V, jak i z siły). To oznacza, że naładowanie do pełna akumulatora o pojemności 77,4 kWh w Kii EV6 RWD będzie kosztowało około 60 zł (uwzględniając już straty energii). Zasięg tego modelu wg WLTP to ponad 500 km. Czyli za przejechanie 100 km zapłacimy około 12 zł. Za taką kwotę nie kupi się dzisiaj nawet dwóch litrów benzyny!

NAJSZYBSZE i NAJBEZPIECZNIEJSZE. Najszybsze w takim znaczeniu, że nie tracimy czasu na czekanie pod ładowarką, aż akumulatory będą pełne. Natomiast, jak na domowe warunki i tak jest bardzo szybkie. Używając Kia Charge Home albo Kia Charge Mobile, akumulator w EV6 od 0 do 100 proc. naładujemy w zaledwie 5,5 godziny. Natomiast bateria w Sportage czy Sorento PHEV będzie pełna po 1 godzinie i 45 minutach. A czemu takie ładowanie jest najbezpieczniejsze? Bo sprzyja bateriom – dłużej zachowują pełną efektywność, mniej się nagrzewają, a stary energii w przypadku siły są z reguły mniejsze, niż ładowanie z gniazdka 230V. Warto przy tym wiedzieć, że warunkach domowych baterię najlepiej ładować nie do pełna, tylko do około 80 proc. Można to zaprogramować w komputerze pokładowym każdego elektryka Kia. W momencie, gdy zamierzamy jechać dalej, łatwo ustawimy ładowanie do 100 proc.

W trasie najszybciej

Z różnych międzynarodowych raportów i badań wynika, że około 80 proc. użytkowników elektryków ładuje je głównie w domu. Z ładowarek publicznych korzystają tylko wtedy, gdy muszą udać się w dłuższą podróż. I dokładnie do tego zostały stworzone tzw. słupki – nie do codziennego „tankowania” prądu, tylko do okazjonalnego, gdy jedziemy w trasę. Dzisiaj jest to znacznie łatwiejsze i szybsze, niż jeszcze kilka lat temu. Na koniec lipca w całym kraju było prawie 3 tys. stacji, które dysponowały niemal 6 tys. punktów ładowania. Tymczasem jeszcze pięć lat temu takich punktów mieliśmy niespełna tysiąc. Obecnie tylko w Warszawie działa ponad 300 publicznych ładowarek.

Co nie mniej istotne, nowopowstające stacje oferują zazwyczaj ultraszybkie ładowanie. Ionity, której udziałowcem jest Kia, systematycznie rozbudowuje sieć ładowania nad Wisłą. Także lokalni operatorzy ładowania nie zostają w tyle. Greenway coraz częściej podnosi moce ładowania swoich stacji, ale także pierwsze huby ładowania o mocy 350 kW otworzył już Ekoen. Podpinając się do takiego słupka Kia EV6, już po niecałych 5 minutach mamy 100 km zasięgu, a naładowanie akumulatora od 10 do 80 proc. trwa zaledwie 18 minut.

Musimy też zdawać sobie sprawę, że notoryczne ładowanie akumulatorów z dużą mocą szybciej będzie drenowało baterię, czyli obniżało jej efektywność. Dlatego należy korzystać z tego z umiarem. Nawet jeżeli przed domem mamy szybką ładowarkę i kusi nas, żeby tam regularnie uzupełniać prąd w akumulatorze, to lepiej wybrać gniazdko domowe. Zresztą nie tylko ze względów bezpieczeństwa baterii, ale także finansowych. Ładowanie w punktach publicznych jest nawet kilkukrotnie droższe. Ceny zależą od kilku czynników – operatora, mocy słupka, czasu jaki spędzamy pod ładowarką, wykupionego abonamentu. Zatem teoretycznie do każdego operatora powinniśmy mieć odrębną aplikację, zarejestrować się, wykupić abonament, znać cenniki itp. Na szczęście tylko teoretycznie, bo istnieje rozwiązanie znacznie mniej skomplikowane, prostsze, a nawet tańsze…

Kia Charge, czyli wszystko w jednym

Mówiąc w dużym skrócie, Kia wzięła na siebie formalności związane z zakładaniem kont u poszczególnych operatorów, a my dzięki temu mamy usługę z dostępem do sieci ładowania różnych operatorów.

Aktualnie usługa ta daje dostęp do ponad 90 proc. wszystkich publicznych ładowarek w Europie (ponad 570 tys. punktów ładowania), w tym w Polsce do sieci takich operatorów jak GreenWay, EV+, Ionity, Ecotap, Columbus Energy,Elocity, Noxo, Budimex, Powerdot. Ładowanie można uruchamiać z poziomu jednej aplikacji w telefonie albo przy pomocy karty RFID, którą tylko zbliża się do ładowarki.

Za takim rozwiązaniem przemawia przede wszystkim wygoda użytkowania. Opłacamy abonament tylko u jednego usługodawcy i otrzymujemy jedną zbiorczą fakturę. Ale to nie wszystko. Z Kia Charge dużo łatwiej zaplanujemy podróż elektrykiem. Wpisujemy adres, dokąd jedziemy i po wyznaczeniu trasy przez aplikację mamy możliwość dodania miejsc gdzie chcemy się naładować. Na mapie widoczne są nie tylko punkty ładowania, ale po ich kliknięciu widać także ich aktualną zajętość, moc, a także to, czy w pobliżu będziemy mieli na przykład co zjeść, albo się zrelaksować. Podane mamy także koszty ładowania. Wszystkie te informacje są aktualizowane w czasie rzeczywistym.

Żeby zacząć korzystać z usługi Kia Charge, wystarczy wejść na stronę https://kiacharge.com, tam utworzyć konto, a następnie zarejestrować w systemie samochód podając jego VIN (usługa jest tylko dla klientów Kia). Potrzebny będzie też numer karty płatniczej do rozliczeń – pieniądze za ładowanie będą potrącane z Waszego konta dopiero po wystawieniu faktury przez operatora. Rachunek będzie przychodził zbiorczy, raz w miesiącu.

Na tej samej stronie znajdziecie również cennik. Warto zwrócić uwagę na promocje dla osób, które zakupiły Niro EV lub EV6. Można uniknąć płacenia abonamentu przez rok a nawet otrzymać bon na ładowanie. Po szczegóły odsyłam do strony. Ceny za samo ładowanie najlepiej sprawdzać w aplikacji na bieżąco, bomogą się różnić w zależności od operatora a nawet mocy ładowarki. 

Ładowanie to już nie wyzwanie

Pamiętam doskonale, jak jeszcze kilka lat temu ładowanie elektryka było wyzwaniem. Nawet w domu. Prąd z gniazdka 230V płynął za wolno, a znalezienie szybkiego punktu w trasie graniczyło z cudem. Dzisiaj używam na codzień ładowarki Kia Charge Mobile i każdego elektryka czy plug-ina ładuję prosto, szybko i tanio u siebie w garażu. A gdy jadę w dalszą trasę, nie muszę już kombinować, martwić się, liczyć czy starczy mi energii, a przy tym wszystkim stresować. Ładowarek jest coraz więcej, są coraz szybsze i nie muszę ich szukać, bo robi to za mnie aplikacja Kia Charge. 

Mówiąc krótko, życie z elektrykiem przestało być wyzwaniem. Przynajmniej dla tych, którzy mają dostęp do własnego gniazda z prądem. Zdaję sobie sprawę, że dla mieszkańców bloków nadal jest to spore ograniczenie. Ale myślę, że i z tym rynek oraz producenci samochodów sobie poradzą. I to szybciej, niż nam się wydaje. 

Więcej informacji na temat KIA na Podkarpaciu uzyskać można w Autoryzowanym Salonie KIA MULTITRUCK mieszczącego się w Rzeszowie ul. Handlowa 4, tel. 17 – 85 04 161, 162.

Więcej informacji na stronie https://www.kia.com/pl/dealers/multitruck/
Foto: Kia Polska/Kiawiarnia

Reklama