Ponad 10 procent samochodów z polskich salonów trafia za granicę. Czy należy zacząć się martwić ?

28 marca 2017 | Adam Cynk

Polacy coraz chętniej kupują nowe samochody w krajowych salonach. W 2016 roku wynik ten był rekordowy i wyniósł 416 tysięcy sztuk. Wysoka sprzedaż byłaby bardzo dobrą informacją, szczególnie dla autoryzowanych stacji, w których właściciele nowych samochodów w okresie gwarancji mają obowiązek serwisowania swoich aut, gdyby nie jeden szkopuł. Otóż ponad 10 procent tych samochodów opuszcza Polskę i trafia na zachód. Nie jest tajemnicą, iż przy dużej konkurencji i łatwości uzyskania oferty z kilku salonów praktycznie od ręki, marże na nowych modelach podstawowych segmentów nie są specjalnie wysokie i to właśnie usługi serwisowe w dużym stopniu utrzymują na plusie wynik finansowy autoryzowanych dealerów. Gdy samochody opuszczają Polskę, nie są serwisowane w kraju, co oznacza mniejsze wpływy z serwisu niż wynikałoby to ze realizowanych planów sprzedaży.

Większość central narzuca swoim partnerom działającym w ich sieci autoryzowanych salonów określone plany sprzedażowe, których realizacja ma wpływ na wysokość wypłacanych marż i bonusów. Czym wyższa baza, tym wyższe plany na kolejny rok i spirala się nakręca. Dealerzy w pogoni za planami sprzedaży czepiają się różnych sposobów ich realizacji, często oficjalnie zabronionych i obarczonych czasami dość drastycznymi karami.

Ale pokusa jest zbyt wysoka, a korzyści przynajmniej te bieżące, wiele salonów zachęca do reeksportu. Z informacji podawanych przez portal gazetaprawna.pl, nawet 43 tys. nowych samochodów sprzedanych i zarejestrowanych w Polsce od razu wyjechało za granicę. W przypadku niektórych marek nawet połowa opuściła nasz kraj. I co niepokojące, zjawisko to zaczyna nabierać na sile. Dlaczego?  Z chęci zysku sprzedającego i niższych cen płaconych przez kupujących z zagranicy. Niemiec kupując auto z Polski może zaoszczędzić nawet kilka tysięcy euro. Wystarczy np. że auto na chwilę zostanie zarejestrowane w naszym kraju, a następnie z minimalnym przebiegiem jest odsprzedawane na Zachód.

Niby wszystko legalnie, ale reeksport jest przez branżę postrzegany bardzo różnie. Dla jednych jest to normalna sprawa, natomiast dla innych nieuczciwa konkurencja. Na razie nie jest dramatycznie. Są w Unii Europejskiej kraje, gdzie proceder osiągnął poziom 30 procent sprzedaży i rośnie. Miejmy nadzieję, iż w myśl powiedzenia „Polak potrafi” reeksport nie zachwieje rozwijającego się aktualnie rynku sprzedaży nowych samochodów w Polsce, który i tak jest co kilka lat testowany przez polityków zmieniającymi się przepisami, szczególnie w zakresie odliczeń podatku VAT.

Reklama